kilka ostatnich dni spędziłam na walce z migreną i bólami kręgosłupa (który jeszcze nie doszedł do końca do siebie :(), ale pierwszy dzień września w sumie uważam za udany. co prawda diety jeszcze nie było, ćwiczeń też nie – ale zrobiłam wielkie pranie i posunęłam mocno generalne porządki w pokoju (ostatnio uskuteczniam walkę z sentymentami i naturą chomika ;)).
najważniejsze, że nastrój mam bardzo na plus – czego i Wam wszystkim życzę :) bo bez tego ani rusz.
5 September, 01:26
nastroj jest najwazniejszy :) a przy wielkim praniu i tak pewnie troche pocwiczylas :)
mam nadzieje, ze rkegoslup szybko przestanie bolec