1

ostatnie dni przed godziną zero pełne są jeszcze chaosu (w każdej dziedzinie), ale czuję, że jestem już gotowa. w sumie to chciałabym, żeby już było po 4.11, bo jeszcze się rozmyślę i co wtedy? ;)) no ale na pewno ten ostatni tydzień minie bardzo szybko. a potem będzie już tylko ciężka praca.

Czytaj dalej...

2

04.11 18:00, czyli godzina zero (czytaj: wizyta u dietetyczki). a tymczasem sypiam po 2-3h/dobę i robię za 3 osoby co najmniej. organizm dziś stanowczo zaprotestował, dowalając mi wysoką temperaturą – ale nie mam na to jeszcze czasu. obym dotrwała do końca tygodnia…

Czytaj dalej...

5

ufff. jestem po pierwszym zjeździe na zaocznych i pierwszych zajęciach na dziennych (dziś jeszcze wykład o 16). fizycznie czuję się, jakby mnie traktor przejechał i walec wyrównał (czyli tak sobie ;)). psyche jakoś się trzyma, ale chwilami łapię się na myśleniu ‘po co mi to było’. rezygnować jednak na razie nie chcę ;) z planowanego [...]

Czytaj dalej...