5

ufff. jestem po pierwszym zjeździe na zaocznych i pierwszych zajęciach na dziennych (dziś jeszcze wykład o 16). fizycznie czuję się, jakby mnie traktor przejechał i walec wyrównał (czyli tak sobie ;)). psyche jakoś się trzyma, ale chwilami łapię się na myśleniu ‘po co mi to było’. rezygnować jednak na razie nie chcę ;)

z planowanego na dziś rowerka na pewno nic nie wyjdzie – zaraz po wykładzie idę spać, bo jutro zajęcia od 8 do 18, a potem zaraz jeszcze angielski dodatkowy (bleee). dieta też jeszcze leży i kwiczy, bo wybiegłam rano bez śniadania i musiałam zjeść już potem cokolwiek (a wiadomo, że ‘cokolwiek’ rzadko bywa dietetyczne ;)).

ogólnie jednak jest dobrze. i mam nadzieję, że szybko się zbiorę organizacyjnie ze studiami i pracą – a co za tym idzie – także z odchudzaniem :)


Odpowiedzi: 5 do wpisu “byle do listopada ;)”

  1. ania

    Dużo wzięłaś na siebie. Trzymam kciuki, żebyś to wszystko ogarnęła. Najgorsza w tym wszystkim będzie sesja. Mi też odchudzanie idzie jak po grudzie:-)

  2. Jenny

    tia… zapomniałam wspomnieć, że sesja zaczyna mi się za niecałe 3 tygodnie :x

  3. ania

    to jakoś szybko ta sesja. U mnie była w styczniu i czerwcu, a poprawki we wrześniu.

  4. Bianka

    A widzisz, mnie studia i zorganizowany, chociaż często zaganiany i napięty dzień mobilizuje do działania. Planuję od przyszłego tygodnia siłownię :)
    Pozdrawiam!

  5. leniuchhh

    na poczatku ciezko, ale potem ogarniesz:) dostosujesz sie jakos i poukladasz wszystko
    ja tez sie boje, 2 szkoly zocznie i mam nadzieje, ze staz :P ale damy rade :) i nawet cwiczenia sie gdzies wcisnie


Trackbacki/Pingbacki


Zostaw komentarz